Czwarty mecz pomiędzy KU AZS Politechnika Koszalińska a Vistalem Łączpol Gdynia nie wyłonił zwycięzcy. Konieczny będzie piąty mecz, który Akademiczki rozegrają w Gdyni.
Niedzielne spotkanie rozpoczęło się nieco inaczej niż wszystkie. Przed pierwszym gwizdkiem nastąpiło oficjalne przyjęcie KU AZS Politechnika Koszalińska do Związku Piłki Ręcznej, a to oznacza, że od nowego sezonu Akademiczki nie będą już występowały jako Klub Uczelniany AZS Politechnika Koszalińska, a jako AZS Politechnika Koszalińska.
Wkrótce potem rozpoczął się czwarty mecz pomiędzy Akademiczkami a Vistalem Łączpol Gdynia. Spotkanie rozpoczęły zawodniczki z Gdyni i to one przez pierwsze minuty dyktowały przebieg meczu. Gdy prowadziły trzema bramkami, do gry włączyły się Akademiczki. W piątej minucie spotkania dzięki serii bramek Aleksandry Kobyłeckiej i Joanny Dworaczyk udało im się dogonić rywalki (3:3). Koszalinianki miały jednak duży problem z objęciem prowadzenia, a nawet z utrzymaniem remisu, co wykorzystały zawodniczki z Gdyni. Wkrótce potem znów wysunęły się na większe prowadzenie. Po trzydziestu minutach prowadziły już sześcioma bramkami (8:14).
Na początku drugiej połowy żadnej z drużyn nie udało się zdobyć bramki. Dopiero w 34. minucie spotkania Joanna Chmiel zdobyła dziewiątą bramkę dla KU AZS Politechnika Koszalińska. Wkrótce potem Akademiczki wykorzystały chwilowy kryzys w drużynie gości. Bramkami Joanny Chmiel, Sylwii Matuszczyk, Joanny Dworaczyk oraz Aleksandry Kobyłeckiej udało się zmniejszyć prowadzenie, jakie wypracowały sobie zawodniczki z Gdyni w pierwszej połowie. Po 45. minutach spotkania zawodniczki Vistalu prowadziły już tylko dwoma bramkami (14:16), a 15. sekund przed zakończeniem spotkania dzięki bramce Aleksandry Kobyłeckiej, Akademiczkom udało się doprowadzić do remisu (18:18). Sześćdziesiąt minut spotkania nie wyłoniło zwycięzcy, dlatego konieczna była dogrywka, w której lepsze okazały się zawodniczki z Gdyni (20:22).
