Czwarte spotkanie fazy play – off między AZS Koszalin a Treflem Sopot zdumiewająco przypominało to poprzednie. Z jedną różnicą – dziś AZS jest już w półfinale Tauron Basket Ligi
Spotkanie rozpoczęli Akademicy i celnymi rzutami Bartłomieja Wołoszyna i Darrella Harrisa, doprowadzili (podobnie jak dwa dni wcześniej) do 5- punktowego prowadzenia. Na ten dobry początek szybko odpowiedziała jednak drużyna z Sopotu. Rzut Turnera i cztery trafienia Adama Waczyńskiego pozwoliły na prześcignięcie AZS-u o jedno oczko (11:12). Drużyna z Koszalina zaczęła mieć problemy z koncentracją i pozwoliła przeciwnikom na zdobycie kolejnych ośmiu punktów. (11:20). Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 14:22.
Druga kwarta to przede wszystkim fatalne rzuty wolne Akademików. Nie trafia zarówno Rob Jones, jak i Rafał Bigus. Złą passę przerywa dopiero Darrell Harris, trafiając oba rzuty osobiste. Zaraz po tym po dwa oczka zdobywają też Łukasz Wiśniewski i Bartłomiej Wołoszyn, a AZS dzielą od Stelmetu już tylko trzy punkty. (26:29). 2 minuty przed końcem pierwszej połowy podopieczni Mariusza Niedbalskiego zdobywają jeszcze pięć punktów (Sime Spralja – 3 i Adam Waczyński – 2). Kwartę kończy Harris celnym rzutem za dwa punkty. (28:34)
Na trzecią kwartę (podobnie jak w poprzednim spotkaniu) lepiej zmotywowani wyszli koszalinianie. Łukasz Wiśniewski krył Adama Waczyńskiego, nie stwarzając mu okazji do rzutów. Akademicy systematycznie odrabiali straty, a półtorej minuty przed końcem kwarty, Sek Henry doprowadził rzutami osobistymi do remisu (47:47). Mimo zawziętej gry, nie udało się go długo utrzymać. Po trafieniach Filipa Dylewicza i Kurta Looby’ego Stelmet prowadził 2 punktami.
Czwarta kwarta to agresywna obrona obu drużyn. Przez półtorej minuty żaden zawodnik nie był w stanie zdobyć punktu. Udało się to dopiero Pawłowi Leończykowi, który rzutem za trzy punkty, doprowadza do przewagi AZS-u (51:50). Obie drużyny prowadziły zawziętą walkę, wynik zmieniał się co chwilę – raz na korzyść AZS-u, a raz – Stelmetu. 2 minuty przed planowanym końcem spotkania na tablicy wciąż widniał remis (65:65). Za trzy trafił Igor Milicic, szybko odpowiedział mu jednak Adam Waczyński. 39 sekund przed końcem Waczyński celnie trafił dwa rzuty osobiste dla Stelmetu, a zaraz potem Sek Henry – dwa dla AZS-u. Emocje sięgały zenitu. 11 sekund do końca a Sime Spralja rzutami wolnymi ustanowił wynik na 70:72. Drużynie AZS-u zostało już tylko 5 sekund na odrobienie strat i wygraną. Sek Henry trafił za dwa punkty, ale przez faul należał się jeszcze jeden rzut wolny drużynie AZS-u. Kontuzjowany Henry musiał zejść z boiska, a rzut za niego wykonał Paweł Wołoszyn – niestety niecelnie. Tym samym czwarta kwarta zakończyła się remisem 72:72.
Dogrywkę lepiej rozpoczęli zawodnicy z Sopotu, po rzutach Waczyńskiego i Harringtona prowadzili 72:75. Akademicy szybko jednak odrobili straty, i 30 sekund przed końcem, dzięki rzutom Wiśniewskiego prowadzili już 80:77. Seria rzutów wolnych Leończyk – Mielczarek przyniosła koszalinianom kolejne trzy punkty. (83:77). Nadzieję na wygraną dał zawodnikom z Sopotu jeszcze Artur Mielczarek, faulując Harringtona przy rzucie za trzy punkty. Z trzech rzutów osobistych, Harrington trafił jednak tylko 2 i AZS już mógł cieszyć się zwycięstwem. Wygraną przypieczętował jeszcze Paweł Leończyk, trafiając jeden rzut osobisty i doprowadzając do pięciopunktowego prowadzenia AZS-u (84:79).
